Battle Arena: Heroes

Czy możliwe jest połączenie pandy, robota i wampira w jednej drużynie? Oczywiście! Battle Arena: Heroes pozwala na więcej!

W ostatnich latach wzrost popularności historii związanych z superbohaterami przyniósł wiele filmów, książek czy gier. Pozwolił również na ich wszelaką ewolucję i łączenie wydawało by się niewspółgrających ze sobą postaci do jednej opowieści. Dzisiejszy przypadek jest jednym z nich. Sprawdzimy zatem czy taki misz-masz jest zjadliwy.

Pierwszy kontakt.

Zacznijmy od konwencji. Battle Arena: Heroes bo o nim mowa, reprezentuje gatunek online RPG, w którym zwykle dostajemy w swoje łapki jednego bądź grupę towarzyszy niedoli o znikomych możliwościach radzenia sobie w okrutnym świecie. Na szczęście (ich szczęście) mają oni nas i wraz z postępem akcji, stają się siewcami trwogi w szeregach wroga.

Tutaj natomiast zostałem obdarowany na początek całą radosną gromadką bohaterów o dość różnorodnej „specyfikacji”. W mojej przygodzie z tytułem otrzymałem pod rozkazy rycerza z generacji „Force of Light”, tradycyjną elfkę łuczniczkę, a dalej niestety zaczęły się schody… Moje zastępy uzupełniła kapłanka posadzona na przerośniętym słodkim kociaku, czarodziejka, która zdała się dopiero wypaść z imprezy, której motywem przewodnim było ucharakteryzowanie się na zwierze najbliższe sercu. W jej przypadku był to również kociak. Na koniec pojawił się wampir ze skrzydłami, walczący magią… Przyznam szczerze zwątpiłem w sens dalszego obcowania z tytułem, ale…

Film pokazowy twierdzi, że w grze jest ponad 60 herosów. Każdemu zostało przypisane po parę zdolności. Rywalizacja odbywa się na arenach, gdzie zdobywamy bądź tracimy punkty pvp. Do tego ulepszenia i długa kampania. Zdecydowałem się zostać.

Diabeł tkwi w szczegółach czyli… Rozgrywka.

Wylądowałem dzięki temu w bliżej nieokreślonej fantasy mieścinie z paroma dostępnymi budynkami, większą liczbą tychże do odblokowania, odrobiną złota i nadzieją na opcję stworzenia mniej tragicznego składu drużyny (z)grozy. Rozpocząłem od kampanii w której zdobyłem środki na rozwój, trochę doświadczenia oraz artefaktów. Szło dość gładko i szybko wchodziłem na kolejne poziomy.

W tym momencie wszystko zaczęło się rozkręcać. Zaczęli dochodzić nowi bohaterowie, nowe skille i upgrade’y. Pozwoliło to na sensowną walkę multi. System dobierał przeciwników zgodnie do mojego poziomu lub często słabszych, więc pierwszą potyczkę okupiłem hańbą porażki dopiero na kolejnym polu bitwy. Aren jest tu kilka. Zmieniają się one wraz ze wzrostem punktów. Za zwycięstwa dostawałem złoto i pewien rodzaj waluty, który można spożytkować w sklepie na ulepszenia, przepisy czy tzw. quantums’y.

Te ostatnie dają możliwość rozwinięcia i wejścia danemu bohaterowi na wyższy level. To oczywiście podnosi jego umiejętności oraz wzmacnia siłę drużyny przez wzgląd na role jakie winni spełniać jej członkowie. Każdy szanujący się team powinien mieć tanka, killera oraz support’a. Ponieważ każdy zespół składa się z 5 herosów pozostała dwójka jest dowolna, a jednocześnie zależna od preferowanej taktyki i dopasowania do już wybranych niszczycieli światów. Niezwykle ważna bowiem jest synergia między nimi. Wzajemnie uzupełnianie się umiejętnościami pozwala na pokonanie dużo silniejszej ekipy na „papierze”.

Minusy.

Jak wszystkie produkcje gamingowe również ta, nie jest pozbawiona wad. Główną i najbardziej palącą kwestią jest system skrzynek i mikropłatności. Dzięki nim gracze dużo szybciej mogą nabyć mocniejsze postacie. Mnie osobiście raz czy dwa zdarzyło się spotkać taką osobę w trybie areny. Nie miałem co oczywiste szans.

Jak się pewnie domyślacie, wiąże się z tym kolejna. Po osiągnięciu pewnego pułapu punktów doświadczenia, coraz trudniejsze i bardziej mozolne jest wchodzenie na kolejne, wyższe. Mówiąc delikatnie jest denerwujące poświęcanie ogromnej ilości czasu dla cyferek, mogących okazać zbyt małymi, bo ktoś inny postanowił zapłacić za swoje. Cóż wyważenie kwestii zarobkowych bywa w wielu przypadkach bardzo trudne dla producentów gier. Oby to się zmieniło…

Podsumowanie.

Nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że BA: Heroes to udana pozycja dla entuzjastów mobilnej rozrywki. Różnica pomiędzy sytuacją w której wspieramy się pieniędzmi, a tą bez nich jest zbyt duża, by przejść obok niej obojętnie i uznać ją za nieistotną bądź do wybaczenia. Mimo to, myślę że spora część z was udanie spędzi czas przy tym tytule jak ja. Dajcie znać w komentarzach, jaki skład drużyny jest dla was optymalny. Lubię łączyć tego mechanicznego tanka z ognistą cząrodziejką, ale często przerywane są jej czary… Może dorzucić ogra szamana dla większej wytrzymałości… Jest jeszcze ta kapłanka…

Zalety
• Mnogość i różnorodność ulepszeń oraz artefaktów
• Ilość bohaterów
• Klasy
• Potrafi przyciągnąć na dłużej
Wady
• Mikropłatności, a co za tym idzie, powolny postęp w grze, jeśli nie chcemy płacić.

Podziel się wiedzą z innymi

Komentarz do postu